Miniony tydzień na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Brzegu, w walce z wielką wodą wzięły udział setki mieszkańców. Wśród wolontariuszy pakujących worki z piaskiem, budujących tamy, czy organizujących i dostarczających prowiant dla pracujących można było spotkać wielu absolwentów Ósemki, a nawet naszych obecnych uczniów.
W tym trudnym czasie brzeska młodzież zdecydowanie stanęła na wysokości zadania. I choć nie z każdego starcia wyszliśmy z tarczą, to jako społeczność zdaliśmy egzamin.
Przed nami jeszcze wiele pracy, być może cięższej i bardziej wymagającej. Okoliczne miejscowości będą przez wiele tygodni zmagać się ze skutkami powodzi. Powodzi, która wielu zabrała dorobek życia, dom, uśmiech, poczucie bezpieczeństwa.
Nasze serca i ręce dalej rwą się do pomocy, ale pewne zadania są ponad nasze nastoletnie siły. Jednak to nie znaczy, że będziemy się przyglądać z boku, przecież, dla chcącego, nic trudnego!
Woda, żywioł, który tak wiele daje i bez którego życie na Ziemi nie ma prawa istnieć, odebrała równie wiele zwierzętom. Beztroskie chwile, pełna miska, ciepłe posłanie, słowem: cały świat naszych pupili, zniknął w kilka minut.
Część zwierząt domowych, ewakuowanych z terenów dotkniętych powodzią, znalazła schronienie w Brzeskim Przytulisku “Przytul Psisko”. Tu zostały otoczone troskliwą opieką pani Ali, pani Agaty oraz licznych wolontariuszy, którzy opowiedzieli na apel o pomoc. Więcej zwierząt to nie tylko więcej merdających ogonków, ale przede wszystkim więcej pracy przy karmieniu, sprzątaniu i wyprowadzaniu czworonożnych lokatorów Przytuliska.
Wśród wolontariuszy znaleźli się również uczniowie klasy 8a, którzy w piątek udali się do schroniska by pomóc w realizacji codziennych zadań placówki. Jednak, jeśli myślicie, że postanowiliśmy wykorzystać piękny dzień na spacery z psiakami, to jesteście w błędzie!
Wszak 8a to ekipa do zadań specjalnych.
Trzeba coś naprawić? Żaden problem!
Poprzenosić ciężary? Jasna sprawa!
Posprzątać woliery kotów? Się wie!
Wygrabić liście? Proszę pokazać, w którym miejscu!
My się pracy nie boimy, choć z przyjemnością zabraliśmy również parę piesków na spacer.
Sama wizyta w miejscu, w którym spotykamy skrzywdzone, nieufne, często smutne, a przede wszystkim tęskniące za swoim domem i swoim człowiekiem zwierzęta, jest trudna. Zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych jest to emocjonalne wyzwanie. Chęć przytulenia, pogłaskania, zwykłego okazania uczucia jest bardzo silna i często pchała nas w stronę kojców, by chociaż troszkę dobrych emocji przekazać zwierzakom.
Fryderyk Nietzsche powiedział kiedyś, że człowiek jest najgorszym ze zwierząt i na prawdę trudno się z nim nie zgodzić, kiedy trafia się do schroniska dla zwierząt. Nawet jeśli jest to najlepsze schronisko, gdzie opiekunowie mają tak ogromne serca i hart ducha, jak w Brzegu.
Te kilka godzin spędzonych zarówno wśród ludzi, wykonujących ciężką pracę, która rzadko trafia na nagłówki gazet, jak i wśród wolontariuszy, którzy poświęcają swój czas by pomóc skrzywdzonym i porzuconym zwierzętom, była dla nas wszystkich doświadczeniem pozytywnym, choć trudnym.
Nauczyliśmy się przy tej okazji, że nie każdy bohater nosi pelerynę (niektórzy dres i rękawice robocze). Żeby pomagać nie trzeba mieć mięśni ze stali, ani grubego portfela. Nie musimy też dokonywać czynów heroicznych. Wystarczy poświęcić parę chwil, wykonać kilka w gruncie rzeczy, prostych zadań, by czyjeś życie stało się lepsze, by wywołać uśmiech na twarzy.
Wielkie zmiany zaczynają się od małych kroków, takich jak nasz piątkowy w schronisku.
Zachęcamy wszystkich, by odwiedzali Brzeskie Przytulisko w wolnym czasie i pomagali tak, jak potrafią. Tu znajdzie się zajęcie dla każdego, a merdające ogonki i mruczanki są najlepszą nagrodą. Satysfakcja jest gwarantowana, o czym wiedzą o wszyscy, którzy w ostatnich dniach nieśli bezinteresowną pomoc innym: ludziom i zwierzętom.
Katarzyna Wysocka
zdjęcie dzięki uprzejmości pani Marta Struzik
