Czy w Energylandii można się czegoś nauczyć?

Sprawdziły to klasy 6a, 7a oraz 7c, które postanowiły zakończyć pierwszy miesiąc nauki w najsłynniejszym w Polsce rodzinnym parku rozrywki.
Lekcja pierwsza: cierpliwość. Droga do Energylandii dłużyła się niemiłosiernie: wypadek, remont, jazda wahadłowa. Po trzech godzinach dotarliśmy do celu w wyśmienitych humorach. Nasz kierowca dzielnie wytrzymał trudy podróży w korkach w grupie podekscytowanych nastolatków. Ocena: 6
Lekcja druga: kartografia i orientacja w terenie. Kto był w Energylandii, ten doskonale rozumie, że odnalezienie się wśród setek budynków oraz atrakcji i trafienie do obranego celu, jest co najmniej trudne. Zdarzały nam się ślepe zaułki, nieoczekiwane skróty, które okazały się wydłużeniem drogi, no nie będziemy udawać, że obeszło się bez wpadek, ale ostatecznie spotkaliśmy się w wyznaczonym miejscu.
Ocena: 5
Lekcja trzecia: zarządzanie czasem. Cztery godziny to strasznie długo, jeśli siedzimy w szkolnej ławce, ale przeraźliwie mało, gdy dobrze się bawimy. Od ilości rollercoasterów kręci się w głowie. Jak więc zaplanować pobyt, żeby obskoczyć jak najwięcej atrakcji? Z tej lekcji nie da się wyjść obronną ręką, nawet 6 godzin by nie sprawiło, że otrzymalibyśmy satysfakcjonującą ocenę. Krótko mówiąc: konieczna jest poprawa!
Ocena: 4
Lekcja czwarta: logistyka i planowanie
Co zabrać ze sobą, żeby ręce nie bolały? Ile potrzebujemy napojów? W co się spakować? Czy na wodne atrakcje iść na początku, czy na końcu? Jak się ubrać? Podejmując decyzje czerpaliśmy wiedzę z naszych wcześniejszych doświadczeń. A jednak niektórzy wędrując po zakamarkach Energylandii taszczyli wielgachne wygrane.
Ocena: 4
Lekcja piąta: przedsiębiorczość
Dysponując ograniczonymi zasobami finansowymi podejmowaliśmy mniej lub bardziej racjonalne decyzje zakupowe. Z satysfakcją stwierdzamy, że wracamy najedzeni, nieobładowani niepotrzebnym sprzętem i niespłukani.
Ocena: 5+
Lekcja szósta: strefa komfortu
A właściwie wychodzenie z niej. Najważniejsza dzisiejsza lekcja, powód naszego przyjazdu. Kierując się doświadczeniami lat ubiegłych wiemy, że nie każdy czuje się w pędzącym rollercoasterów jak ryba w wodzie. Czasem zamykaliśmy oczy, często krzyczeliśmy, zaciskaliśmy palce na zabezpieczeniach jak szaleni. Były chwile zwątpienia, męskie decyzje, przyznawanie się do błędów i wzajemne wspieranie, wspólne przeżywanie oraz mnóstwo uśmiechu i radości. Takie doświadczenia nie tylko zbliżają nas do siebie, integrują, sprawdzają jako przyjaciół, ale dodają nam też pewności siebie, odwagi i tego błysku w oku, który mówi: ja nie dam rady?
Ocena: 6

Czas poza gabinetem, na świeżym powietrzu, w towarzystwie kolegów, chwile pełne emocji i uśmiechów są nieocenionym urozmaiceniem i wzbogaceniem szkolnej codzienności, a my dowodzimy, że w żadnym wypadku nie jest to czas zmarnowany!

Katarzyna Wysocka
Weronika Tworowska
Edyta Tyczko
Agnieszka Wietrzyńska